Koniec roku to czas podsumowań i planów na nadchodzący rok. To co czuję zaczynając pisać ten tekst to z jednej strony duże pomieszanie myśli i wspomnień, a zaraz obok przepełniające uczucie wdzięczności i spełnienia budzące motyle w sercu i w brzuchu.

 

Wspomnienie…

Przenoszę się w czasie do początku roku… Ceremonia Pachamama… Piękna jurta w zimowej atmosferze, ogień ogrzewający świetliste istoty wokół, półmrok świec, instrumenty, kwiaty mrozu i świetliste kwiaty tworzone przez nas, nasze oddechy, śmiechy, płacze, odgłosy natury, wspólny śpiew, taniec i rozmowy do rana… Teraz przypływa mi wspomnienie Wikingów… Przenoszę się głębiej w przeszłość wtedy i teraz. Przez chwilę jestem na statku Wikingów… Nie wierzę własnym oczom, ale serce wali tak mocno i promienieje gorącem wibrujących bębnów, na których grają mężczyźni siedzący wokół ognia. Piękni i silni uderzają w bębny z pasją, z zaangażowaniem, zanurzeni na całego w tu i teraz, we wspólnych rytmach… Kobiety tańczą w środku kręgu… tańczą ekstatycznie, w oceanie energii o niezliczonych kształtach, melodiach, falach, wzorach… boginicznie – jeśli jest takie słowo, a jeśli nie ma to właśnie tworzę nazwę tańca – BOGINICZNY 🙂 A mężczyźni grają bosko 🙂 Boginie i Bogowie w ludzkich ciałach, połączeni z życiem, z wibracją życia tętniącą nieustannie nieskończonością fraktalnych energii… tańczę, śpiewam, gram a jednocześnie obserwuję i jestem tym wszystkim…

 

Czy wiesz, że nic nie musisz?

Rok 2018 zaczął się Ceremonią o jakiej nawet nie śniłam choć teraz wydaje się być snem, Ceremonią Życia wypełnioną wibracją miłości. Zaś 2017 rok zakończył się oczyszczaniem ciała i umysłu z naturalną medycyną. To było pożegnanie i kończenie starego, wdzięczność za lekcje, za naukę płynącą z doświadczeń. Za determinację i wysiłek włożony w uczenie się na własnych błędach oraz odwagę aby ryzykować i puszczać kontrolę zapisaną w lękach i obawach nieskończonej maści.

W tym też czasie dotarło do mnie bardzo wyraźnie, że ja nic nie muszę… nie muszę nic zmieniać, nie muszę się doskonalić, słowo muszę i odczucie braku jakie we mnie powodowało, od tej chwili zaczęło się przemieniać i zmieniać doświadczanie życia w każdym tu i teraz. Sama zmiana muszę i podobnych mu powinnam, mogłabym, trzeba itd. spowodowała, że wiele niby tych samych sytuacji życiowych zmieniło zasadniczo swoją jakość, a w zasadzie zmienia wciąż moje ich postrzeganie, interpretacje, zachowania, przekonania, myśli i przede wszystkim samopoczucie oraz jakość działania. Pełnia tego procesu zadziała się później kiedy dotarły do mnie słowa nie mogę, nie powinnam , nie wypada, nie umiem, nie powinnam… Trudno opisać ten proces aby go zrozumieć potrzebujesz doświadczenia zatem polecam Ci obserwację obu wzorców tych z pola muszę, powinnam i tych nie muszę nie powinnam… w którymś momencie następuje poddanie i pojawia się stan w przepływie płynący swobodnym oddechem i naturalnością bycia i działania. Coraz pełniej dociera do mnie znaczenie bycia i działania tu i teraz prosto z serca, z pełniejszym swobody zaangażowaniem.

 

Pokochaj siebie dziś!

Te wszelakie rozkazujące, oznajmujące i informujące zdania w mojej głowie powodowały spięcia i przyspieszone tempo wprowadzające mechaniczność i automatyczność działania i generalnie życia. Dodatkowo, emocje związane z tymi słowami-przekonaniami, blokowały oddech i zabierały mnóstwo witalnej energii. Narastające przemęczenie wprowadzało coraz więcej znużenia codziennością i stanów depresyjnych nakręcanych nadmierną presją pełnego oczekiwań i pragnień, a z drugiej strony pełnego lęku, zamartwiającego się umysłu. Przede wszystkim ewolucyjnym odkryciem było dla mnie dostrzeżenie, że proces ciągłego poszukiwania co jeszcze mam w sobie zmienić albo co udoskonalić jest nieskuteczny, a wręcz niebezpieczny sugerując, że jestem wybrakowana, a doskonałość nie ma końca. Jestem jaka jestem…

 

Ciągłe podążanie w kierunku lepszej wersji siebie sugeruje, że czegoś Ci brakuje i wciąż pozostajesz w stanie braku i niezapełnionej pustki, która bezskutecznie pragnie zapełnić się czymś nieokreślonym – to jak przelewanie z pustego w próżne. Podobnie jest z perfekcjonizmem, który także jest jak studnia bez dna. Teraz jesteś najdoskonalszą wersją siebie i pokochanie siebie takiego jakim jestem teraz i byłeś w przeszłości, zaakceptowanie swoich mocnych i słabych stron, prowadzi do zrównoważonego rozwoju opartego na obfitości, a stan ten przepełnia swobodą ekspresji i twórczymi inspiracjami z pełną zgodą na błędy i improwizację.

 

Pozwól sobie na więcej!

Pozwalanie sobie na eksperymentowanie, improwizowanie, próbowanie z naciskiem na popełnianie błędów i fałszowanie, to najlepsze lekcje jakie możesz sobie fundować w doświadczaniu tu i teraz.  To co u mnie wyłoniło się po zamknięciu programu koniecznych ciągłych zmian i doskonalenia, to zainteresowanie poznawaniem siebie i innych, obserwacja, ciekawość, docenianie i przyjmowanie taką jaka jestem teraz, a za chwilę całkiem inna… Życie toczy się teraz, zatem tylko teraz i tylko w tej chwili przeszłość i przyszłość istnieją razem tworząc kolejny fragment życia.

 

Poczuj swoje ciało!

Wdech i wydech, które przepływają falami przez ciało, emocje, najróżniejsze wrażenia cielesne, uczucia sprowadzające do cielesności, świadomość połączenia ciała i przestrzeni wokół. Zaczynam czuć pełniej, poruszać swobodniej i wyrażać to co chce się wyrazić…

Rozwój duchowy sprowadził mnie do ciała, do oddechu, do fizyczności, do cielesności ducha, do odczuwania, do emocji, do ruchu, do uwalniania głosu i śpiewu, do mocy oddechu i medytacji duchowości ciała…

 

Zamykając rok 2018 przede wszystkim czuję wdzięczność i z zaufaniem otwieram kolejny rozdział Księgi Życia jednocześnie pamiętając, że chwile zamykania i otwierania zadziewają się w każdym momencie tu i teraz.

Chwile przełomu m.in. takie jak zakończenie starego roku i przywitanie nowego roku są naładowane energią przełomu i pozwalają spojrzeć wstecz aby dostrzec ścieżkę, która doprowadziła mnie do miejsca w którym jestem. Z tej perspektywy łatwiej zobaczyć całokształt rozwoju.

Sylwester i Nowy Rok jeszcze przed nami, kolejna Ceremonia przejścia, podsumowania, zamknięcia i otwarcia się na to co popłynie, na to co przyjdzie i na to co zapraszam.

 

Doceń siebie i zaplanuj nowe!

Z początkiem roku robimy postanowienia noworoczne. Najpierw jednak proponuję, z końcem roku, usiądź chwilę i doceń siebie za wszystko, za małe rzeczy, których nawet nie pamiętasz w szczegółach i za te duże kroki milowe czy skoki kwantowe rozwoju świadomości. Wypisz, wymaluj, wytańcz, wyśpiewaj wspomnienia… Bądź wdzięczny za obfitość mijającego roku, czymkolwiek była ta obfitość podziękuj za doświadczenia i płynącą z nich naukę. Niech prezenty od Mikołaja będą tylko symboliczną nagrodą za miniony rok, prawdziwa nagroda niech zagości w sercu – poczuj miłość i samoakceptację prowadzące do wolności w samorealizacji.

 

Zamknij rozdział podsumowaniem i otwórz nowy rozdział aktualnymi intencjami, zweryfikuj swoje marzenia i pozwalaj im na swobodne zmiany, nie przywiązuj się tak poważnie do planów, dodaj szczyptę humoru i improwizacji… Z zaciekawieniam podejdź do pomysłów i inspiracji pozwalając życiu zaskoczyć Cię 🙂

 

Podsumowując Dziękuję przede wszystkim za to, że w tym mijającym roku poznałam tylu ciekawych ludzi, w tym mnie samą i starych znajomych po przemianach. Dziękuję za wasze inspiracje, rozmowy, opowieści, tańce, śpiewy, wspólne granie i doświadczanie wspólnego tworzenia przestrzeni Ceremonii Życia. Dziękuję za przyjmowanie zaproszeń do współpracy i współtworzenie nowych jakości, całkiem nowych doświadczeń… Życzę, aby życie obficie obsypywało nas swoimi darami dokładnie takimi jakich potrzebujemy tu i teraz. Do zobaczenia na kosmicznym szlaku.