Ceremonia Pachamama – powitanie nowego życia

Każde spotkanie ze świętą rośliną jest spotkaniem z życiem i śmiercią.

Stare umiera, nowe się rodzi. Moja pierwsza Ceremonia Pachamama była zmierzeniem się z chorobą, która prowadziła mnie do śmierci. W atakach migren jakich doświadczałam prosiłam o śmierć, bo ból i wymioty były tak intensywne, że życie traciło sens.

Moja pierwsza Ceremonia

„Babcia szamanka” posadziła mnie i nie pozwoliła się położyć, przytoczyła najmocniejszy atak i pozwoliła mi zmierzyć się z nim w odmiennym stanie świadomości. Nie mogłam zamknąć oczu, a mój wzrok kierowała na ogień palący się w kominku.

Wyrzucała z mojej głowy każdą myśl i nie pozwalała skupiać na niczym innym poza świętym ogniem. Zwykle  musiałam mieć całkowitą ciemność przy ataku, ale tym razem czułam pełne zaufanie do medycyny  i miałam poczucie, że tak właśnie ma być, choć przeczyło to moim przekonaniom i przyzwyczajeniom.

Oddychałam i czułam jak moja głowa przechodzi eksplozję za eksplozją i wciąż powtarzałam, CHCĘ ŻYĆ… nie prosiłam żeby się to skończyło, nie prosiłam o śmierć tylko wciąż te słowa CHCĘ ŻYĆ, a ból wzrastał, ale ja byłam jednocześnie w tym NIEOPISANYM bólu i jakby poza nim z jakimś rodzajem „znieczulenia” abym mogła go DOŚWIADCZYĆ w pełnej intensywności. Mogę go porównać do bólu porodowego, który jest „znieczulany” odczuwaniem RODZĄCEGO SIĘ NOWEGO ŻYCIA!!!

Przez ból do nowego życia

Mądrość tej medycyny w połączeniu z organizmem poprowadziła mnie zupełnie inaczej niż w atakach migren. Czułam się ogromną istotą jakbym stała się moją duszą i prosiła o życie dla mojego ciała. Jakby zupełna odwrotność tego jak przechodziłam ból wcześniej kiedy byłam małym obolałym ciałem. Wtedy odczułam tą kochającą bezwarunkowo Obecność, Jestestwo, Życia, Boga, Jaźń… Poczułam życie tętniące w moich komórkach i mądrość leczącego się ciała przekraczającą wszelkie zrozumienie. Zrozumiałam w tym momencie, że wszystko, zawsze jest dokładnie takie jak ma być i jest doskonałe dokładnie w tym momencie.

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to moje ostatnie spotkanie z migreną, ale teraz kiedy pomyślę jak bardzo żyłam tylko w głowie i jak moja głowa nie wytrzymywała tego napięcia i odreagowywała śmiertelnym bólem, czuję taką wdzięczność za tamten ból! Uświadomił mi on ile strachu czułam, ile konfliktów kłębiło się nieustannie w mojej głowie i jak, żyjąc w tym stanie, powoli umierało moje ciało. „Babcia szamanka” nauczyła mnie przede wszystkim miłości do życia i odczuwania życia w jego wszelkich przejawach.

Kolejne Ceremonie – czego doświadczyłam?

Kolejne Ceremonie to już świat boskiej geometrii wibracji, świat dźwięków, oddechu, głosu, ciała, ruchu – CUDU ŻYCIA. Widzę ten świat i widzę jak wibracyjnie, czy też energetycznie, wygląda ciało i przestrzeń. Widzę myśli i ich emocjonalne-energetyczne przełożenie na ciało oraz  przestrzeń wokół. Widzę i czuję jak przestrzeń wokół wpływa na ciało i na myśli. Przechodzą różne fale wibracyjne i pojawiają się jako istoty energetyczne, potwory, anioły, jako symbole, przedmioty, emocje, obrazy lub słowa. To czas czyszczenia umysłu i ciała z blokad emocjonalnych, projekcji i przekonań, to czas coraz pełniejszego wchodzenia w połączenie z duchem, z życiem, ze wszystkim wokół. To czas budzenia bezwarunkowej miłości i przypominanie sobie swoich talentów oraz misji życia, którą jest życie samo w sobie.

Roślina uczy jak oddychać, jak poruszać ciałem, masować, jak śpiewać, jak grać, jak wyobraźnia jest potężną medycyną naturalną. Kochająca i jednocześnie wymagająca, dodająca odwagi i otwierająca na bezwarunkową miłość najpierw do siebie i w sobie. Wyciąga to ze mnie czego jeszcze nie umiem i pokazuje, że wszystko jest możliwe. Uczy medytacji, relaksacji, aktywności, wizualizacji, odczuwania, widzenia muzyki, emocji głosu, uzdrawiania wibracyjnego oraz rozwijania ludzkiego ciała z jego niezliczonymi uśpionymi potencjałami.

Jakie są intencje na Ceremonię?

Intencja DO ŻYCIA jest podstawową intencją każdej Ceremonii. Wszystko dąży do życia i do przejawiania życia w twórczy niepowtarzalny dla każdego sposób. Trzęsące się ciała, płaczące, wymiotujące, krzyczące, jęczące, ale też śpiące w świadomym śnieniu, śmiejące, tańczące, śpiewające, cieszące się życiem a ja mam dbać o przestrzeń w sobie, w tu i teraz aby przestrzeń wokół jawiła mi się taką jaką wybieram doświadczać.

Uczestniczymy w jednej wspólnej Ceremonii, ale w tej Ceremonii każdy ma swoją własną projekcję i tą w materialnym widzialnym świecie i tą w niewidzialnych innych wymiarach. A wszystko prowadzi do poszerzenia świadomości poprzez oczyszczanie starego i przyjęcie nowego – Świadomemu wybraniu ŻYCIA.

Holistyczne podejście do istnienia

Można by powiedzieć, że święte rośliny uzdrawiają ciało lub umysł lub duszę. A to jest ciągłe dzielenie siebie na części zamiast patrzenie całościowo na wielowymiarowe uzdrawianie poza świadomością do jakiej mamy dostęp i jaką słowami możemy opisać.

Wielowymiarowe uzdrawianie poza zrozumieniem, które dopiero po czasie umysł powoli zaczyna rozumieć kiedy wchodzi na inne poziomy zrozumienia poprzez doświadczanie jeszcze pełniejsze i coraz bardziej świadome w poszerzającej się świadomości tu i teraz.

Efekty Ceremonii Pachamama

Działanie CeremoniI nie kończy wraz z jej fizycznym zakończeniem się tylko trwa w codziennym życiu i codziennych zmianach destrukcyjnych nawyków i daje kolejne lekcje, które już wtedy jesteśmy gotowi przejść i doświadczyć wprowadzając kolejny stopień równowagi. Ceremonia budzi w nas nowe nawyki, budzi nasze twórcze potencjały i chęć ciągłego uczenia się oraz udoskonalania w procesie ewolucji.

Organizm jest tak nieopisanym cudem stworzenia i dzieje się w nim, bez naszej świadomości, tyle procesów najdoskonalszych na dany moment, że warto oddać się medycynie, zaufać, przepuścić to wszystko przez siebie, nie uciekać i przede wszystkim nie bać się, bo oddajemy się w ręce najdoskonalszej z najdoskonalszych matek – Matce Ziemi (Pachamama) a ojciec wszechświat (Pachacamac) czuwa i nieustannie wibruje życiem.

Zapraszam na kolejną Ceremonię Pachamama w Czechach!

Chcę zarezerowawać miejsce!

Wasza Asia