LECZNICZE WIBRACJE – pożegnaj się z bólem i zaproś przyjemność oraz witalność.

Kiedy zaczynasz odczuwać przyjemność to jest ten moment, który zapewne chcesz zatrzymać, bo kto z nas nie chce czuć się wspaniale. Co zrobić aby odczuwać i chcieć pozostać w stanie czucia? Nieco przewrotne pytania, ale odpowiedź jest inspiracją ponieważ wielu z nas chce przestać odczuwać. Powód jest prosty – BOLI. W naszych ciałach kumuluje jest mnóstwo napięć i zastojów, które powodują nieprzyjemne odczucia o różnym stopniu nasilania. Ból powoduje, że nie możemy w pełni żyć, poruszać się, w pełni oddychać, a to nakręca niedotlenienie wielu miejsc w ciele, często dużych obszarów ciała i paraliżuje swobodę ruchu. Bóle obniżają nastrój, ściągają na siebie uwagę aby coś z nimi zrobić. Ale co zrobić zamiast brać przeciwbólowe tabletki, które niestety blokują nie tylko odczucia bólu, ale wszelkie odczucia, zatem rezygnujesz także z przyjemności.

Ból wymaga przede wszystkim oddechu. Dotlenienie i nawodnienie organizmu to pierwsze co musi być spełnione aby łatwiej poradzić sobie z bólem. Oddech kierowany świadomością do konkretnych miejsc i obszarów w ciele nieco pomaga. Oddech kierowany ruchem i budzący taki ruch, który wspomaga uwalnianie bólu także nieco pomaga. Połączenie oddechu i ruchu jest dużo skuteczniejsze, ale wymaga poświęcenia czasu i świadomości aby popracować z bólem, spotkać się z nim i uwolnić. Ten czas jest ważny, a zbyt często poddajemy się już na starcie. Częstokroć z bólem jest tak, że chcemy go zepchnąć w nieświadomość i w biegu życia pozbyć jak najszybciej. A tu mamy zwolnić, pooddychać i poruszać ciałem i jeszcze pozostać uważnym.

Żyjemy bardzo w głowach, w chmurach myśli i automatycznych działaniach oraz zachowaniach w spotkaniach z innymi ludźmi otoczeni mnóstwem bodźców wokół. Nawet jeśli nie masz spokojnego miejsca na spotkanie z bólem wystarczy na początek powrócić do oddechu i zacząć go obserwować nie zmieniając nic w obecnej rutynie dnia. Sama obserwacja oddechu sprawia, że oddech zmienia się i staje się nieco pełniejszy. Chwila przyjrzenia się wydechowi, bo przecież od niego zależy jaki będzie kolejny wdech, chwila przyjrzenia się wdechowi i zauważenia jaki pojawia się po nim wydech. Zrób ćwiczenie i weź głęboki wdech, zatrzymaj go na chwilę i zauważ jak wypełnia on całe ciało, zwróć uwagę gdzie pojawia się go więcej czy oddychasz w górę i klatka piersiowa jest napięta, a brzuch jakby wisi czy może napięty jest brzuch, a klatka piersiowa w tym czasie zapadnięta. Pozwól aby wydech pojawił się samoczynnie i pozostań chwilę na wydechu, sprawdź czy klatka piersiowa została opróżniona z całego powietrza jednocześnie upewniając się że brzuch przykleił się do kręgosłupa i nie ma w nim ani odrobiny do wydechu. Pozostań przez chwilę w takim skurczu na wydechu i pozwól na pojawienie się swobodnego spontanicznego wdechu. No i tu potrzebny jest czas aby powtórzyć to ćwiczenie kilka razy, ale zapewniam Cię że w każdych warunkach jest ono do wykonania. Aby nie zabrały Cię kolejne myśli i zadania do wykonania polecam wersję połączoną z delikatnym ruchem wzdłuż kręgosłupa z zaangażowaniem ruchu ramion lub z powtarzaniem słowa wdech na wdechu i wydech na wydechu. Przedłużaj samogłoski i odpoczywaj co jakiś czas.

A teraz najważniejsze, wisienka na torcie 🙂 Jeśli chcesz przyspieszyć proces żegnania się z bólem polecam, naprawdę polecam połączenie oddechu z wydawaniem głosu. Wprawdzie do tego bardziej komfortowo będzie Ci w odpowiednim miejscu gdzie będziesz mógł pozwolić sobie na pełną ekspresję uwalniającą odgłosy, które w miejscach publicznych mogą być nieco dziwne 😉 choć są całkiem naturalne i niegroźne 🙂

Dokładnie takie uwalnianie wibracji głosu towarzyszy nam od 6 lat prowadzenia sesji leczniczych wibracji. Dodatkowo używamy instrumentów muzycznych specjalnie stworzonych także do pracy z własną wibracją głosu np. ShrutiBox. Aby nasz instrument naturalny czyli ciało zaczął wytwarzać dźwięki potrzebuje w pierwszej kolejności oddechu, bez niego nie ma śpiewania. Oddychać każdy potrafi jedynie schematy naszego oddechu są nieco limitowane przyzwyczajeniami układu nerwowego. Sesje leczniczych wibracji pozwalają pogłębić oddech i stopniowo uwalniać prawdziwy potencjał oddechu. Po prostu intonując, nucąc samogłoski, dowolne sylaby i pozwalając sobie na spontaniczną emisję głosu odkrywasz świat powstawania dźwięków. Efektem ubocznym jest pozbywanie się napięć, uwalnianie bóli, robienie większej przestrzeni w ciele i co najważniejsze zaczynasz czuć.

Tak jak wspomniałam początkowo możesz odczuwać ból i nawet nasilenie napięć natomiast jest to etap przejściowy tak zwany kryzys ozdrowieńczy inaczej zwany dobrzeniem czy po prostu zdrowieniem (ciekawe że niektórzy nazywają to modlitwą, a przy okazji jest nawet powiedzenie, że kto śpiewa ten modli się po stokroć) Wracając do uwalniania poprzez głos, postaraj się zrozumieć, że to uwalnianie polega na pozwoleniu sobie na takie dźwięki jakie płyną w danym momencie spontanicznie. Wyłączamy głos wewnętrzny, który chciałby oceniać powstające dźwięki, zapraszamy fałszowanie i popełnianie błędów i nastawiamy się bardziej na odczuwanie przepływu wibracji w ciele i w przestrzeni (instrument ShrutiBox nadaje nam tonacje, ale tez wytwarzane przez niego wibracje wpływają w nasze ciało i pomagają w tworzeniu dźwięków jedocześnie zagłuszając rozgadany umysł) Poruszamy w ten sposób wiele mięśni odczuwając jak wirujący oddech wytwarza dźwięki, które czujemy w ciele. Fale oddechu zmieniają się, są różnej wielkości i długości. Zauważamy jak centrum wydechu zmienia położenie i jednocześnie ułożenie kręgosłupa, czasem pojawia się delikatny ruch niekiedy tak minimalny, że wydaje się być tylko wyobraźnią, ale układ nerwowy reaguje także na wyobrażenia ruchu, wyobrażenia wydawanego niemego głosu czy obrazy ukazujące się na ekranie umysłu.

Uwalniając pozwalamy sobie na próbowanie, eksperymentujemy zamykając usta i tworząc wewnętrzny śpiew, otwierając usta szeroko sprawdzamy jak zmienia się powstający głos. Przechodzimy płynnie z samogłoski do kolejnej samogłoski i podróżujemy od wdechu do wydechu. Oddychanie staje się pełniejsze i jedocześnie zwalnia, ale w każdej chwili możemy je przyspieszyć świadomie, poobserwować szybkie wdechy i wydechy. Powracamy do tworzenia wibracji i zauważamy jak rodzą się dźwięki skąd pochodzą z czym się kojarzą i znów powracamy do intonowania, powracamy do zaobserwowania oddechu.

Wydaje się, że to co powstaje to chaos albo tzw. kocia muzyka i nie da się wytrzymać w takich wibracjach. Oczywiście są takie momenty, ale instrumenty pomagają nam pracować w kolejnych tonacjach i nieco trzymają przestrzeń, do tego wraz jak oddech, a z nim głos rozgrzewają się zaczynamy odczuwać większą swobodę w głosie. Nasze neurony lustrzane dopasowują się do siebie nawet w głosie i podróżujemy wspólnie w przestrzeni pozostając coraz pełniej osadzonymi w naszych ciałach. Inny niż wszystkie głos pojawia się co jakiś czas wprowadzając zmianę do powtarzających się dźwięków i melodii. Moc działania grupy w tym przypadku jest bardzo inspirująca i odkrywcza. Uświadamiamy sobie jak nieograniczone możliwości ma ludzki głos i jak jego wibracje rozmasowują i rozgęszczają struktury wewnętrzne, zmiękczając oddech i postawę ciała, wprowadzają większy luz w ciele i połączenie z wibrującą przestrzenią wokół.

Mogłabym pisać o tym procesie dużo, ale i tak najważniejsze jest doświadczenie czyli działanie. Czytanie uruchamia inne obszary w mózgu, mamy próbkę uchwycenia tych stanów, natomiast dopiero wejście w ten proces aktywuje uwalniającą od bólu i wprowadzającą w świat odczuć wibrację głosu. Choć może brzmieć to bardzo łatwo i przyjemnie to jednak jest to dla organizmu często dość ciężka praca jakiej wcześniej nie doświadczał. Uruchamia się wiele procesów wewnętrznych, niektóre przyspieszają inne zwalniają, pojawiają się emocje, czasem łzy a czasem śmiech. Prowadzi nas wewnętrzna mądrość organizmu dążącego do równowagi i posiadającego wpisane automatyczne procesy zdrowienia.

Po takiej sesji oddechowo-głosowej potrzebny jest czas integracji – relaksu i pełnego odpuszczenia robienia czegokolwiek, medytacja lub położenie się wygodnie do relaksu to druga cześć sesji/koncertu Leczniczych Dźwięków Muzyki Wibracyjnej. Czas bycia w którym wibracje są tworzone tylko z instrumentów. Stosujemy naturalne wibracje o dużym spektrum częstotliwości przyjaznych dla naszych ciał. Nakładające się fale tworzą dudnienia różnicowe wprowadzając umysł w fale alfa, theta, delta i jednocześnie żywe wibracje rozwibrują i rozmasowują ciało pozwalając wejść w głęboką relaksację często przepełnioną wieloma wglądami, wizjami, odczuciami i wrażeniami przepływającymi przez ciało.

Zachęcamy do spróbowania sesji leczniczych wibracji, nawet po jednym razie odczujesz ich działanie. Oczywiście w zależności od potrzeb organizmu często potrzebna jest dłuższa praktyka i powtarzanie sesji. Ilość i odstępy czasowe są bardzo zróżnicowane i zależą od wielu czynników oraz stanu w jakim jest organizm – intuicja jest tu bardzo wskazana, ale możemy także doradzić w tej kwestii. Okres choroby wymaga czasem indywidualnego podejścia natomiast w większości przypadków sesje grupowe są wystarczające. Rekonwalescencja potrzebuje częstszego sięgania do tego procesu, ale także kiedy jesteśmy zdrowi, a potrzeba nam czasu na medytację, odpoczynek i regenerację wewnętrznej mocy oraz inspirację – POLECAM Asia Orłowska z Wibracji Miłości

Aha i jeszcze ważna sprawa o efektach ubocznych dobre samopoczucie i nauka śpiewu, ale to tak przy okazji 🙂